
Bielsko-Biała leży u stóp dwóch pasm górskich – Beskidu Śląskiego i Beskidu Małego – więc dla miłośników roweru szosowego to miejsce wyjątkowe. Kilkanaście minut jazdy od centrum wystarczy, by trafić na asfaltowe przełęcze, na których trenują zarówno amatorzy, jak i kolarze z klubów. Oto podjazdy rowerowe w okolicach Bielska, o których warto wiedzieć, zanim ruszy się w okoliczne góry.
Dlaczego podjazdy rowerowe pod Bielskiem przyciągają kolarzy
Dla kolarza najważniejsze są trzy rzeczy: dobry asfalt, umiarkowany ruch i różnorodność. Wokół Bielska-Białej łatwo ułożyć pętlę na 50–80 km, która zawiera dwie lub trzy przełęcze, a przy tym kończy się w mieście. Do tego dochodzą widoki na Jezioro Międzybrodzkie i Żywieckie, które na wielu trasach towarzyszą jeździe przez sporą część dnia.
Podjazdy w tej okolicy są zwykle krótsze niż w Tatrach czy w Alpach – mają od 2 do 6 km – ale potrafią być strome. Dzięki temu nawet osoba z przeciętną kondycją może je pokonać, choć nieraz w najlżejszym biegu i z przerwą na oddech. Na liście najtrudniejszych podjazdów rowerowych w Polsce wyżej stoją raczej Tatry, Bieszczady czy Karkonosze, ale mało który region ma tyle krótkich, stromych przełęczy tak blisko dużego miasta.
Przegibek – podjazd idealny na trening
Przełęcz Przegibek łączy bielską Straconkę z Międzybrodziem Bialskim. Od strony jeziora podjazd ma niecałe 3 km i około 190 m przewyższenia, a jego średnie nachylenie wynosi niemal 7%. To, co go wyróżnia, to równość: nachylenie przez większość czasu trzyma się w przedziale 5–9%, bez nagłych ścianek i bez płaskich odcinków na odpoczynek.
Taki profil sprawia, że Przegibek bardzo lubią osoby, które trenują według planu. Łatwo tu pojechać równym tempem, sprawdzić postęp co kilka tygodni albo zrobić kilka powtórzeń z przerwą na zjeździe. Dokładny profil z podziałem na odcinki, wysokości i nachylenia co kilkaset metrów przedstawia opis podjazdu Przegibek z Międzybrodzia Bialskiego, przygotowany na podstawie danych z lotniczego skanowania terenu.
Najtrudniejszy jest ostatni kilometr, gdzie nachylenie rośnie do 7–9%. Kto rozłoży siły i nie zacznie zbyt szybko, wjedzie na górę bez kryzysu.
Przełęcz Kocierska – dłuższy wysiłek
Kilkanaście kilometrów dalej na południowy wschód czeka Przełęcz Kocierska, jedna z najpopularniejszych przełęczy Beskidu Małego. Wariant przez ulicę Widokową ma niespełna 4 km i średnio nieco ponad 6%, ale nachylenie jest zmienne i w kilku miejscach wyraźnie przekracza średnią. To dobry sprawdzian dla kogoś, kto już pokonał Przegibek i chce czegoś dłuższego.
Na szczycie stoi hotel z restauracją, więc przełęcz bywa punktem przerwy na dłuższych pętlach. Zjazdy z przełęczy są szybkie i kręte, dlatego wymaga ostrożności, szczególnie gdy asfalt jest mokry.
Beskid Śląski: Szczyrk i okolice
Po drugiej stronie miasta leży Beskid Śląski. Najbardziej znany podjazd prowadzi ze Szczyrku na Przełęcz Salmopolską, skąd można zjechać do Wisły. To dłuższa wspinaczka niż w Beskidzie Małym, ale o umiarkowanym nachyleniu, więc pokonuje się ją raczej cierpliwością niż siłą.
W okolicy nie brakuje też krótkich i stromych dróg dojazdowych do osiedli i schronisk. Część z nich ma odcinki powyżej 15%, a nawierzchnia bywa różna. Zanim się na nie wybierzesz, sprawdź profil trasy w aplikacji i upewnij się, że droga jest otwarta dla ruchu rowerowego.
Góra Żar – widok na dwa jeziora
Między Jeziorem Międzybrodzkim a Żywieckim wznosi się Góra Żar, znana z górnego zbiornika elektrowni szczytowo-pompowej i szybowiska. Droga na szczyt jest krótka i stroma, a nagrodą jest jeden z najładniejszych widoków w regionie. W sezonie bywa tam sporo turystów, dlatego najlepiej przyjechać rano albo poza weekendem.
Zasady wjazdu na szczyt i ruch na drodze mogą się zmieniać, więc warto przed wyjazdem sprawdzić aktualne informacje u zarządcy terenu.
Praktyczne wskazówki przed wyjazdem
Beskidzkie podjazdy są krótkie, ale wymagające, a pogoda w górach zmienia się szybciej niż w mieście. Przed wyjazdem warto pamiętać o kilku rzeczach:
- lekkie przełożenie – z przodu najlepiej mniejsza tarcza, z tyłu kaseta z dużymi zębatkami,
- sprawne hamulce i opony bez przetarć, bo zjazdy bywają strome i kręte,
- wiatrówka lub kamizelka na zjazd, nawet latem,
- bidon i coś do jedzenia, bo w górach łatwo przeliczyć się z siłami.
Na podjeździe zacznij spokojniej, niż podpowiada ambicja. Pierwsze kilkaset metrów zawsze wydaje się łatwe, a prawdziwy test zaczyna się w połowie wzniesienia.
Dobrym pomysłem na pierwszy górski wyjazd jest pętla z jednym podjazdem i powrotem do miasta tą samą drogą. Gdy okaże się zbyt łatwa, przy następnej okazji dołożysz drugą przełęcz. Gdy okaże się zbyt trudna, nikt nie musi po ciebie przyjeżdżać. Warto też powiedzieć komuś bliskiemu, dokąd jedziesz, i mieć naładowany telefon – w górach zasięg bywa kapryśny.
Okolice Bielska-Białej to gotowy poligon dla każdego, kto chce spróbować jazdy w górach bez wyjazdu za granicę. Równy Przegibek nadaje się na trening, Przełęcz Kocierska na dłuższy wysiłek, a Szczyrk i Żar dodają widoków. Wystarczy rozsądnie zaplanować trasę, sprawdzić rower i ruszyć.













